Życie – jawa czy sen

Życie – jawa czy sen.

 

Nałogi, bezsenność, załamania psychiczne, myśli samobójcze, samookaleczenia.

Są one  efektem nieleczonej depresji, a wcześniej jeszcze nerwicy. Odrzućmy skrępowanie, czy wstyd związany z męczącymi nas problemami i przestańmy powstrzymywać się przed poszukiwaniem pomocy Ważniejsze jest, by w szalonym postępie cywilizacji nie zatracić samego siebie, by stanąć mocno na nogach i przejąć kontrolę nad swoim życiem.

Artykuł z czasopisma „CRYSTAL” Nr. 1, styczeń-luty 2008 rok dr Andrzeja Kaczorowskiego pt. „Życie – jawa czy sen?”.

 

Żyjemy w czasach szybkiego postępu technicznego, informacyjnego i ekonomicznego, który przyśpiesza tempo życia. Zatracamy się w obecnej rzeczywistości. To wszystko staje się przyczyną chorób o podłożu psychosomatycznym, depresji, nerwic i wypadków oraz samobójstw. Dlaczego tak sobie sami z premedytacją szkodzimy? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do specjalisty dr. Andrzeja Kaczorowskiego psychologa i hipnologa.

 

Otóż instynkt samozachowawczy zostaje przytłumiony przez nieustanne bombardowanie informacjami mediów, reklam i propagandę o luksusowym życiu i uczestnictwie w przysłowiowym: „wyścigu szczurów”. Nasze zmysły są atakowane przez mechanizmy psychologiczne, których świadomość nie jest w stanie wykryć. W tym utajnionego przekonywującego języka i one działają na podświadomość niszcząc zdrowe myślenie. Poznając ograniczenia możemy zwalczyć to co złe i rozwinąć wrodzony potencjał oraz wzmocnić instynkt samozachowawczy system obronny organizmu.

Ale coraz więcej ludzi poszukuje alternatywnych metod rozwiązania problemów i daje się przekonać, że ich problemy są jedynie powierzchowne i można je łatwo rozwiązać. Za pomocą hipnozy i metody „imagoterapii” pomagam odpowiedzieć na pytania: Kim naprawdę jesteśmy? Dokąd zmierzamy? I czego mamy oczekiwać od życia? Tak, żeby w tym szalonym postępie nie zatracić samego siebie, stanąć mocno na nogach!  Przejąć kontrolę nad swoim życiem i odciąć sznurki, które nami manipulują. Praca terapeutyczna za pomocą imagoterapii, w hipnoterapii wymaga systematycznego pozbywania się złych nawyków i całkowitej odnowy procesu myślowego, tak żeby stał się on naszym sprzymierzeńcem.

Nie możemy się bać ani życia, ani też śmierci. Lęk paraliżuje system odpornościowy, psychiczny i immunologiczny. Na poziomie podświadomości nie ma granicy pomiędzy życiem a śmiercią człowieka. Dlatego moje motto brzmi:

 

„JAKIE ŻYCIE TAKA ŚMIERĆ”.

 

Obserwując moment śmierci umierający widzi wszystkie momenty swojego życia: swoje czyny i wybory, swoje dobre i złe uczynki. Jeśli w czasie życia towarzyszyło mu zło, to widzi to w czasie i odbiera nie tylko w ciele fizycznym, ale emocjonalnie i duchowo. Jeżeli ktoś za życia dawał innym miłość i spokój, dobry klimat towarzyszy mu w czasie śmierci i idzie za nim w wieczność.

Śmierć każdego człowieka jest wielką tajemnicą, niezgłębionym doświadczeniem, w którym znajdujemy sens i wyrazistość naszego życia. Człowiek nie ma oporu przed śmiercią, gdy niczym nie zawinił wobec innych. Ma lęk wtedy, gdy bliskim i dalszym uczynił rzeczy, które nie były dla nich dobre. Tak się dzieje w przypadku naturalnej śmierci, gdy człowiek myśli, że będzie mógł naprawić złe uczynki wobec innych i zmienić swoją przyszłość w zaświatach. Umieranie jest sumą wszystkiego tego, co zrobiliśmy lub, czego nie zrobiliśmy dla siebie i innych. Moim zdaniem jest to egzamin z naszego życia, którego doświadczaliśmy w Akademii Ziemskiej, Akademii Rozwoju Duchowego.

Każdy człowiek ma swoje zadanie w życiu i linię życia, której nie może sam przerwać.

Jeżeli miłość do siebie i innych nie następuje – w sercu jest pustka, a w duszy ciemność, co równa się nicości. Występuje brak tożsamości, brak wiary w siebie i innych, i niemożliwość realizowania swojego życia. Zdarza się, że osoby poddające się seansom terapeutycznym hipnozy przyznają, że nie wierzą w działanie hipnozy. Na pytanie: w co wierzą? Odpowiadają, że w nic nie wierzą – nawet w Boga. Pytam dalej: czy wierzysz w siebie? Odpowiedź jest również przecząca.

Z takimi podopiecznymi trudno pracować, ponieważ na początku terapii trzeba pobudzić w tym człowieku – poczucie własnej wartości. Jeżeli to się powiedzie można podjąć pracę nad problemem tego człowieka. Jak wynika z mojej praktyki takie osoby trudniej ulegają hipnozie, ponieważ nawet w niej będąc, zaprzeczają temu stanowi. Chcą udowodnić, że i tak na nich nic nie działa i nie podporządkowują się sugestiom terapeuty. Bardzo szybko wpadają w nałogi – często alkoholowe, w stany depresyjne. Te osoby w stanach głębokiego upojenia alkoholowego zaprzeczają, że są pijane twierdzą, że są trzeźwe, a nawet, że nie piły alkoholu.

Na drugi dzień dowodzą, że były trzeźwe i wszystko pamiętają. Podobne zachowanie zauważam w trakcie seansu hipnotycznego. Po seansie twierdzą, że nie były w hipnozie, bo słyszały co do nich mówiłem w czasie seansu. Choć w czasie następnego seansu chwalą poprawę stanu psychicznego. Bywa to nieraz kłopotliwe ponieważ osoba z problemem alkoholu ośmiesza terapeutę przed swoją rodziną mówiąc, że na niego to nie działa, bo on nie dał się wprowadzić w hipnozę i że nikt nie ma na niego wpływu.

Następny wywiad poświęcam wyjaśnieniu jak człowiek reaguje w hipnozie, że jest to współpraca i na pierwszym seansie każda osoba trudniej reaguje.

Może ona kontrolować się i sprawdzać czy jest już w hipnozie czy też nie, podobnie jak człowiek, który sprawdzałby, czy już zasnął, czy też nie śpi.
Nie każdemu można ten stan wyjaśnić na początku, dlatego najbardziej efektowne i skuteczne są seanse następne. Stąd wyjaśniam, że przy każdym problemie powinny być zastosowana co najmniej trzy seanse. Trudno jednak pracuje się przy depresji, nałogach. Choć uważam, że nałogi, bezsenność, załamania psychiczne, myśli samobójcze, samookaleczenia są efektem nie-leczonej depresji, a wcześniej jeszcze nerwicy. Niestety większość ludzi cierpiących na zaburzenia lękowe, depresyjne nie jest leczona. Wstyd, skrępowanie, piętno związane z chorobą psychiczną powstrzymuje ich przed poszukiwaniem pomocy. Nic dziwnego, że chorzy wstydzą się swoich problemów natury psychicznej, ponieważ w naszym kraju tymi problemami zajmują się lekarze psychiatrzy, którzy są wiodący w leczeniu. Psycholog jest już wtórnym wspomaganiem.

W Ameryce psychoterapeuci, psychoanalitycy wykorzystywani są na co dzień. Osoby z zaburzeniami lękowymi, depresyjnymi udają się do lekarza pierwszego kontaktu, którzy przeważnie przepisują lekarstwa na uspokojenie, na nerwy, a lekarze psychiatrzy – leki psychotropowe. System zorganizowanej opieki zdrowotnej zmusił lekarzy pierwszego kontaktu do zwalczania chorób, które wymagają specjalistycznego przeszkolenia. Przyjmując uproszczone podejście do lęku, depresji zapominają o psychoterapii, psychoanalizie pomagającej rozwiązać problem związany z depresją. Najczęściej przyjmuje się jeden schemat leczenia odpowiadającego wszystkim postaciom zaburzeń. Zwykle walka z lękiem i depresją oparta jest tylko na podawaniu leków uspokajających i psychotropowych, co według mnie jest złą terapią.

Nie odradzam leczenia medycznego,

Ale trzeba przy takim leczeniu koniecznie poddać się terapii psychologicznej, hipnotycznej z zastosowaniem regresji wieku. W celu uświadomienia swojego problemu depresji, która często związana jest z problemem życiowym, rodzinnym, pracy, finansowym, braku celu i perspektyw do życia.  Może to być problem zawodu miłosnego, zdrady, odrzucenia, braku poczucia własnej pewności, radości, życia i wiary we własne możliwości, zdolności i umiejętności radzenia sobie w życiu. Osoby z problemami emocjonalnymi uważają, że ich problem tkwi w chorobie psychicznej. Istnieje podobieństwo zachowań i zaburzeń lękowych i depresyjnych.

Występują one najczęściej razem. Gdy pojawiają się osobno, są związane z bardziej poważnymi objawami, zwiększonym upośledzeniem i zwiększają zagrożenie popełnienia samobójstwa. W ostatnich latach transformacji ekonomicznej i gospodarczej w naszym kraju częściej się zdarza. Tak ważna jest miłość w życiu człowieka, nie tyko do innych, ale do samego siebie wg Ewangelii. „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”.

Miłość to ogniwo, które łączy świat wewnętrzny ze światem zewnętrznym i tworzy jedność natury, której jesteśmy częścią. Wówczas następuje harmonia, która jest oznaką zdrowia, zadowolenia i optymizmu, pojednania i pogodzenia z otaczającą nas rzeczywistością. Mówiąc o miłości, mamy często skojarzenia z miłością seksualną, bo miłość powiązana z seksem jest naturalnym stanem pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi różnych płci. Jest to jeden ze stanów wzniesienia, zadowolenia i zaspokojenia potrzeb nie tylko uczuciowych, emocjonalnych, ale również fizjologicznych. Najważniejsze, aby zacząć kochać siebie samego. Z pozoru bardzo łatwe, w praktyce trudne. Osoby egoistyczne uważają, że siebie kochają, ale jest to pozorne, bo kochają pustą kukłę i pustkę wokół siebie. Być człowiekiem to najwyższa godność. Gdy brak jest miłości, zatracamy godność, chęć do życia. Występuje paradoksalna niechęć do ludzi i do siebie. Zatracenie człowieczeństwa, nienawiść do otaczającego świata, do zwierząt, do przyrody, a przede wszystkim do Boga.

Wiadomo, że u podstawy biologicznego stresu leży emocjonalny stan człowieka.

Konkretną sytuację, w której nie można zaspokoić swoich potrzeb nazywamy socjalnym faktem. Depresja wywołuje ból w poszczególnych częściach i narządach ciała.  Dlatego hipnoza jest najlepszą metodą, poprzez którą doprowadzamy do samoregulacji centralnego układu nerwowego i samoodnowienia energetycznych zapasów. Po pozbyciu się energetycznych zapasów każdy sygnał może doprowadzić do paradoksalnych reakcji. Może to być zepsucie międzyludzkich stosunków, konflikty w pracy itp. Informacyjne pole mózgowe będzie reagowało poprzez stworzenie stałego patologicznego stanu reagowania na stresowe sytuacje. Specjalne programy autosugestii przy obniżeniu aktywności lewej półkuli mózgu doprowadzają na poziomie podświadomości do psychoterapeutycznej korekcji pacjenta.

W moim gabinecie polecam w ramach terapii korzystanie z nagrań znajdujących się na płycie CD i kasecie magnetofonowej – autohipnoza. W 2001 roku z moim głosem i programem terapeutycznym zostało wydane nagranie pt.” Sztuka afirmacji w relaksie – synchronizacji półkul mózgowych. Autohipnoza”. Po każdej pierwszej wizycie pacjenci otrzymują takie nagranie. Zalecam słuchanie go wieczorem przed snem. Efekty są wyśmienite, ponieważ każdy następny seans przynosi lepsze efekty terapeutyczne. Badania udowadniają, że centralna regulacja ma znakomity wpływ na stan emocjonalny całego organizmu, który reguluje centralny układ nerwowy. Centrum emocji jest w podwzgórzu, gdzie neurony produkują endorfiny.

To specyficzna sfera kory mózgowej, która odpowiada za uświadomienie emocji, otrzymywane informacje tworzą emocjonalną sytuację. Świadomość pozytywnej lub negatywnej emocji pojawia się poprzez ruchowy wegetatywny komponent emocjonalnego zachowania. Zadowolenie seksualne, euforia, uczucie radości powstaje już nawet przy stymulacji mentalnej. Strach, lęk, napięcie nerwowe przy stymulacji energetycznej przedniej i tylnej części podwzgórza. W przypadkach negatywnych emocji, przedłużającego się stresu, napięć w sferze psychicznej dochodzi do choroby wieńcowej. Choroby nadciśnieniowej poprzez centralny układ nerwowy. Dlatego w trakcie seansu hipnoza energetyczna oddziałuje na te impulsy w mózgu, które regulują procesy biochemiczne w organizmie. Ma bardzo pozytywny wpływ, stosowanie impulsów regulacyjnych podwyższa efekty przerabiania i przyswajania informacji.

Obecna nauka wskazuje, że ludzie stają się narkomanami i alkoholikami w okresie długotrwałej depresji i chcą złagodzić swój stan przy pomocy narkotyków i alkoholu.

Przy negatywnych emocjach każda zła informacja nasila ten stan. W rezultacie powstaje nasilenie, zwiększenie podatności i tolerancji na narkotyczne środki. Narkoman zwiększa dawkę narkotyku i tak tworzy się fizyczne, a potem psychiczne uzależnienie od narkotyków. Wysoka koncentracja odporności na narkotyki zmienia wszystko.

W ostatnich latach coraz częściej przyczyną wielu schorzeń i problemów o podłożu psychicznym jest stres. Przedłużający się stres osłabia system odpornościowy organizmu i atakuje najsłabsze ogniwo, czego efektem są choroby o podłożu psychosomatycznym. Z badań wynika, że najczęstszym czynnikiem stresogennym są warunki klimatyczne w jakich żyjemy oraz szybkie tempo życia, ciągła rywalizacja. Ale pamiętajmy, że zasadniczy wpływ na obronne zdolności organizmu ma jednak nasza świadomość. Możemy ją wzmacniać poprzez wyciszenie, medytację, autohipnozę i kontakt z naturą, której częścią jesteśmy.
Więcej informacji na w/w tematy oraz stanów odmiennej świadomości wraz z seansami hipnotycznymi opisałem w mojej nowej książce: „Reinkarnacja w hipnozie”, białostockiego wydawnictwa Astropsychologii.

Andrzej Kaczorowski

Dodaj komentarz